niedziela, 14 marca 2010

177. żenada...



Wczoraj przypadkiem włączyłam wieczorem Polsat.
A tam nowy show. Tylko nas dwoje.
Nie nie, nie martwcie się :)
Zbyt długo tego nie oglądałam.
Właściwie, to tylko 2 minuty.
Najpierw zobaczyłam, co Doda ma na głowie.
Ręce opadają.
Goła barbie na bananie (jakby ktoś nie widział).

A potem zobaczyłam coś, co chyba jeszcze bardziej
mnie zaszokowało.
Drugą jurorką jest pani Irena Santor.
Musiałam głupio wyglądać, bo aż mąż się zapytał,co mi się stało.

Ano, stało się.
Bo ja tego nie rozumiem!
Jak to możliwe, że taka mądra i szanowana osoba
zgodziła się wziąć udział w tym czymś?
Jak to jest możliwe, że chce tam siedzieć?

I smutno mi.
Bo wyobrażam sobie, że pani Irena musiała chyba znaleźć się
na krawędzi finansowej, skoro tam siedzi.
I smutno mi.
Bo nie powinno tak być, że ktoś tak dobry w swoim fachu
na starość musi się tak poniżać...
I smutno mi.
Bo jestem w stanie wyobrazić sobie to, co pani Santor czuje
tak tam siedząc, słuchając i patrząc.

Pani Ireno!
Wyrazy współczucia.
Naprawdę.


Aż się boję pomyśleć, co niektóre starsze osoby myślały sobie
oglądając to show...